15 komentarzy

  1. Maria z | | Odpowiedz

    Rozumiem, że ostatnie pytanie to ironia? 🙂

  2. Anonim z | | Odpowiedz

    „Kiedy mama, która karmi spożywa cytrusy, które mogą wywoływać biegunki. Nie oznacza to, że mamy powinny rezygnować z tych owoców. Powinny za to wprowadzać je do swojej diety powoli i stopniowo obserwując dziecko,

    warzywa strączkowe, kapustne oraz ostre przyprawy mogą powodować kolki, zasada wprowadzania ich do diety mamy jak powyżej. Nie zalecimy spożywania mamie bigosu, ale liść kapusty od gołąbka tak.”

    Jaka jest podstawa tych ograniczeń? Jakieś badania naukowe, czy tradycja i autorytety?
    Dlaczego o tych zaleceniach nic nie wiedzą na przykład w UK, podają tam na porodówce zarówno fasolę, jak i soki z cytrusów, a w Polsce położne ochrzaniają jak zobaczą sok na szafeczce? Może my, Polacy, powinniśmy uświadomić resztę świata, że kolki są powodowane warzywami strączkowymi, a biegunki cytrusami? Z ustalenie rzeczywistej przyczyny kolek to może i Nobel będzie…

    „O ilości produkowanego mleka zależy ilość tkanki gruczołowej a nie tłuszczowej.”

    Przepraszam bardzo, ale to bzdura straszna 🙂 75A jest na mnie sporo za duże (pomiędzy ciążami oczywiście), a pediatra mojego dziecka stwierdziła, że mam nadprodukcję, dziecię przybiera tak, że mi z tabelek wyskoczyło.
    Laktacja nie zależy ani od wielkości piersi, ani od ilości tkanki gruczołowej, tylko od częstości i długości ssania. Im więcej dziecko ssie, tym wyższa produkcja mleka.

  3. też dietetyczka z | | Odpowiedz

    W roslinach strączkowych za wzdęcia odpowiedzialne są niskocząsteczkowe cukry rodziny rafinozy (rafinoza, stachioza, werbaskoza, ajugoza). Nie są one trawione w przewodzie pokarmowym ze względu na brak w nim odpowiednich enzymów. Cukry z rodziny rafinozy, w przeciwieństwie do cukrów prostych nie przechodzą przez ścianki jelita cienkiego, dlatego nie są absorbowane we krwi. W niezmienionym stanie przechodzą dalej w przewodzie pokarmowym. W jelicie grubym są metabolizowane przez mikroflorę beztlenową z wydzielaniem dużych il CO2 i wodoru oraz w mniejszych ilościach matanu, tlenu i azotu. Nadmierne wytwarzanie gazów upośledza przeplyw krwi przez naczynia jelit, zmniejsza lub nawet całkowicie hamuje możliwość wchlaniania niektórych składników odzywczych, co może pociągać negatywne skutki… ale u matki a nie u dziecka!

  4. Marta z | | Odpowiedz

    Teoretycznie, jak to się mówi, kobieta nie może nic zjeść jak karmi piersią 😉

  5. internautka z | | Odpowiedz

    Ale jakich badaniach ? Jakieś źródła ? Bo bez tego to takie mało fachowe…

  6. też dietetyczka z | | Odpowiedz

    „jeżeli, aż tyle kontrowersji wywołują warzywa strączkowe, to według Instytutu Żywności i Żywienia, już dieta kobiety W CIĄŻY powinna być LEKKOSTRAWNA, a wg Heleny Ciborowskiej w książce pt.” Dietetyka. Żywienie zdrowego i chorego człowieka.” wydawnictwo PZWL, Warszawa 2007 strona 248 warzywa kapustne i suche nasiona roślin strączkowych są niewskazane,” ale tu była mowa o diecie dla mam karmiących a nie tych w ciąży 😉 i stąd powstają niedomówienia, niestety. Napisałaś, że strączkowe powodują kolki… trzeba było dodać, że u matki 😉
    Każdy wie, że strączkowe i kapustne nie są zalecane w diecie lekkostrawnej, ale jeśli mówimy o zdrowym (psychikę zostawmy w spokoju 😉 ) osobniku jakim przeważnie jest matka karmiąca to nie ma przeciwwskazań do porcji grochówki czy bigosu 😉 a to że zagęści się po tym atmosfera… to już decyzja zjadającej 😉 Co do wykładowców… sama zobaczysz jakie bzdury pediatrzy wciskają swoim pacjentom. Może nie przekazują wiedzy z dziada pradziada, ale często ich wiedza nie jest adekwatna do aktualnych badań. Jeśli taki Pan Profesor ma cieplutka posadkę, to nie zawsze chce mu się jeszcze poczytać co nieco i nadal zaleca karmienie co 3 godziny.
    Dlatego podając różne rewelacje, najbezpieczniej jest podać źródło. Notatki z wykładów to nie jest dobry przykład bo ja mogłabym duuuuuuuuuuuuuużo ciekawości podać ośmieszając się, a wiem, że 3 lata temu jak kończyłam studia było to „na czasie”. Teraz to już należy do historii.
    Pomysł macie świetny. Realizujcie się, ale ostrożnie z tymi informacjami 😉

    1. Centylka z | | Odpowiedz

      Popieram, książka z 2007 to żadne źródło. Należy śledzić zalecenia grup eksperckich polskich jak i europejskich/amerykańskich.

  7. lysy.20020 z | | Odpowiedz

    „Dlaczego o tych zaleceniach nic nie wiedzą na przykład w UK, podają tam na porodówce zarówno fasolę, jak i soki z cytrusów, a w Polsce położne ochrzaniają jak zobaczą sok na szafeczce?”

    A może drogi Anonimie nie podniecaj się za bardzo, że mieszkasz w uk. Jestem świeżo upieczonym ojcem, wcześniaka, mieszkającym teraz w Niemczech i nie mam pojęcia o niczym, dlatego czytam sobie troszkę w necie różne rzeczy. Ale mam za to pojęcie o uk, bo spędziłem tam 8 lat. I z opowiadań znajomych które rodziły tam dzieci słyszałem niejedno. Ale w tym wiele rzeczy niezbyt pochlebnych. Więc może nie ma co wyskakiwać z przykładem kraju który ludzi leczy paracetamolem i trzeba być umierającym żeby dostać antybiotyk albo na wizycie skłamać, że już owy paracetamol brało się od kilku dni. A to, że oni jedzą takie wynalazki to widać później w ich zachowaniu. A fasolę podają do wszystkiego. Więc Anonimie, śmiało, wcinaj fasolę, na zdrowie.

  8. Nikosia z | | Odpowiedz

    A ja sie bardzo zgadzam z tym artykulem. Jestem mama 4misieczniego obecnie chlopca i na podstawie obserwacji wlasnego dziecka potwierdzam przypuszczenia zalozenia jak i teorie a czy sa poparte naukowo mam to w powazaniu bo nauka to jedno a realia to inna sprawa. Wydaje mi sie ze wiekszosc „wscieklych” czytelniczek w ogole nie zrozumiala przekazu jaki niesie za soba owy artykul. Ja zwyczajnie probowalam wszystkiego(jeszcze czaje sie na cytrusy) i wiem juz ze moj maluch ma alergie na krowie mleko jaja pomidory…bole brzuszka po ciezkostrawnych daniach. Jak pisza tak jest i dziecko dziecku nie rowne ale po kiego grzyba sie unosic i wymadrzac skoro kazdy i tak robi po swojemu?! Jeju ludzie troche dystansu i wiecej zrozumienia. Nadgorliwosc matek w Polsce…

  9. Gosia z | | Odpowiedz

    Mój syn ma 5 miesięcy. Jem mnóstwo orzechów, cytrusy, zimowe pomidory, bigos, sałatki z kapustą w małej ilości, smażone. Nie jem strączkowych, kalafiora, fast-foodów. Mały nigdy nie miał kolek i biegunek ani alergii. Bóle brzucha okazjonalnie, ale ciężko powiedzieć od czego, bo czasami jadłam na obiad np. zupę warzywną lekkostrawną i po niej się źle czuł, a za tydzień po tym samym daniu nic mu nie było.

    Mnie ciekawi inna rzecz – co jedzą karmiące wegetarianki, których dieta w dużej mierze jest oparta o strączki?

  10. Mysza z | | Odpowiedz

    Ja polecam artykuł na http://kidini.pl/dieta-w-czasie-karmienia-piersia-jakich-produktow-unikac/ mój lekarz mówi to samo. Przed porodem myślała, że będę musiała zrezygnować z większości rzeczy, a tu się okazuje, że wystarczy zdrowy rozsądek

Napisz odpowiedź

*

code